#2 Zapach Laboratorium

#2 Zapach Laboratorium

Nocny Pszczelarz – # 2 Zapach Laboratorium

Z dziennika nocnego pszczelarza….

500 metrĂłw od miejskiego cmentarza.

Godzina 20:18 i 2 sekundy

Gdy nocny pszczelarz hamował pszczołowĂłz, na bocznych szybach trzymała się jeszcze wilgoć unosząca się w wehikule, po zbyt długim nie ruszaniu maszyny.  Zgasił silnik i obserwował jak para osiada na zimnej szybie. Dał sobie czas. Zbierał myśli. Pamiętał, Ĺźe zepsuł ostatnią słodką dostawę, bo nie dostarczył towaru na czas, lecz musiał teraz stawić temu czoła.

Dobra rusz tyłek – westchnął pod nosem, wyciągając w tej samej sekundzie kluczyk ze stacyjki. 

Na zewnątrz było jakoś bardziej ponuro, a w powietrzu unosił się miks dziwnych zapachĂłw, wydobywających się z okolicznych kominĂłw. Mocna woń gryzła go w nos i gardło i nocny pszczelarz kaszlnął dwa razy. 

Znowu palą butami i szmatami w kominach. ChędoĹźone dziady  się nie nauczą.  – mruknął pod nosem.

Wyciągnął szybko towar z samochodu i zamknął drzwi. Stał przed Laboratorium. Spora witryna chroniła swym matowym ornamentem, środek pomieszczenia przed oczami ciekawskich spojrzeń.  To miejsce było tu od niedawna i zyskiwało na renomie.  Ostatnie plotki i wiadomości ktĂłre wyłapał gdzieś w sieci, zdradzały Ĺźe właścicielka, o ksywie “Zielona”, była szanowana w swym gronie, więc musiał być ostroĹźny w tym co mĂłwi. Ta znajomość mogła przynieść wiele korzyści. Złapał za klamkę od drzwi i wszedł do środka. Zielona podniosła wzrok i spojrzała mu w oczy.

No jesteś! Tym razem punktualnie. Masz towar?  – zapytała, wstając od stołu i ruszając w jego stronę.

Pomieszczenie w którym stał było jasne. Ściany białe, takie jak pamiętał ze swojego pokoju z dzieciństwa. Dookoła unosił się zapach ziół i czystej podłogi. Zanim Zielona podeszła bliżej zdążył jeszcze rzucić okiem dookoła. Na stole obok którego stał stał bukiet świeżych kwiatów, a z drugiej strony stała wysoka kotara, która zakrywała dalszą część pomieszczenia. W przerwach między połaciami kotary, zauważył tylko długi biały fotel i zarys jakiego innego przedmiotu .
Podeszła do niego, a nocny pszczelarz skinął głową i otworzył walizkę z towarem. 10 złotych świec ukazało się ich oczom. Kobieta wyjęła jedną z nich,  podniosła do nosa i powąchała, przymykając przy tym oczy. Nastała cisza. Trwało to około 3 sekundy, w końcu kobieta odłoĹźyła świecę do walizki i skinęła głową.

Dobry towar. Pierwszy sort. Zero parafiny i stearyny. Czysta robota “złotych pań”. Biorę.   – uśmiechnięta powiedziała do niego. ObrĂłciła się do niego plecami i znikła za tajemniczym parawanem. Znowu nastała cisza, a nocny pszczelarz nasłuchiwał. Nic nie usłyszał, bo mimo jego swojego jeszcze młodego wieku, słuch miał zniszczony przez muzykę słuchaną przez słuchawki. Czekał. Zielona wrĂłciła po chwili z zapłatą. 

Rozmawiali jeszcze chwilę na temat chemicznego syfu pakowanego do kosmetyków i ich wpływu na ludzi. Rozmowa potoczyłaby się dłużej, lecz za jego plecami, otworzyły się drzwi. Przez drzwi weszła kobieta. Rzuciła tajemniczy uśmiech do Pszczelarza i Zielonej, a on wiedział że już musi wyjść. Skinął na pożegnanie do Zielonej i wyszedł.

Znowu nocna woń palonych gaci i skarpet uderzyła go w nozdrza. Wsunął się do samochodu i odjechał do domu. Mieszkał niedaleko, to go pocieszało. Po drodze myślał nieświadomie o ropie z której tworzono kosmetyki dla ludzi.

Jak moĹźna smarować się ropą naftową? Świat się kończy. – wymamrotał pod nosem.

Był juĹź pod domem. Zgasił silnik, radio, otworzył drzwi wystawił pierwszą nogę z samochodu i to poczuł. Wdepnął w minę zostawioną przez jednego z psĂłw, ktĂłre posiadali. Soczyście przeklął pod nosem.  Zdarzało mu się to nie pierwszy raz więc jakoś to ogarnął. Czas było zająć się innymi rzeczami, niĹź rozpaczaniem nad brudnym obuwiem.  

Wszedł do domu przez garaż. Zamknął drzwi za sobą na dwa zamki, zostawiając za sobą zimne wieczorne powietrze. Gdzieś zaa płotu, wielkie wilcze oczy wpatrywały się w miejsce, gdzie przed chwilą stał Nocny pszczelarz.

Podobało się?

Napisz komentarz lub udostępnij. Może nocny pszczelarz powróci.

Share this post

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *