Lagnapis

E-mail: Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.

Warsztaty pszczelarskie dla dorosłych - Wrocław 2019

Mega klimat z super ekipą!

W Środę 26 Czerwca miałem okazję poprowadzić warsztaty dla grupy przesympatycznych Pań, na zaproszenie Pani Ani. Szczerze przyznam że już dawno tak dobrze się nie bawiłem przy prowadzeniu warsztatów dla osób dorosłych.
Ale po kolei. Zajęcia standardowo zaczęliśmy od rozmowach na temat pszczół wogóle. To co mogę stwierdzić, to różnica jaką zauważyłem pomiędzy dorosłymi i dziećmi. Dorośli mają już swój punkt widzenia pszczół. Jedni się boją, drudzy coś już słyszeli i uczestniczyli w miodobraniu. Dzieci natomiast są otwartą księgą do zapisania i im szybciej poznają życie pszczół tym szybciej zrozumieją ich znaczenie w przyrodzie. To właśnie mogłem zaobserwować podczas zajęć z przesympatyczną grupą Pań podczas zajęć we Wrocławiu.

 Szczerze przyznam, że ponad 2,5 godzinne spotkanie dało mi do myślenia, bo ludzie dorośli są naprawdę ciekawi pszczół i ich życia, co pewnie zaowocuje stworzeniem zajęć typowo dla dorosłych.  

Nagranie video dla osób biorących udział w warsztatach.

Galeria ze spotkania

sobota, 25 maj 2019 21:56

Mali pszczelarze z Walimia

WALIM

16.05.2019

Warsztaty pszczelarskie małych pszczelarzy z Walimia

01

Walim 

Jedne z naszych pierwszych warsztatów w tym roku odbyły się właśnie w Walimiu, miejscu znanym z swych sztolni i cudownie położonej lokalizacji. Nawiasem mówiąc jeśli nie byliście jeszcze w sztolniach w kompleksie Gross-Rosen to ruszcie tyłeczki, bo jest co oglądać. Kupcie książkę Abrahama Kajzera - Za drutami Śmierci. Pogadamy...

Książka

Pozytywne zaskoczenie

Każde warsztaty inne. Każde coś wyróżnia. Raz dzieci są grzeczne, raz wchodzą na głowę. Znacie to? :D Tak samo było w Walimiu. Na samo wejście, aż mi się chciało prowadzić zajęcia. Sala przygotowana przez nauczycieli, na ścianie pszczoły, na tablicach pszczoły. Takie przygotowanie to się rozumie, ale co najważniejsze, przygotowanie atmosfery zajęć, wg. mnie ma ogromne znaczenie. Dlaczego? Bo atmosfera przygotowania do zajęć rozpędza głowę, a im częściej o czymś myślimy tym lepiej, a jeśli dodamy do tego praktykę to wiedza jest jeszcze bardziej utrwalona!

Dlatego własnie wg. mnie te zajęcia zostaną zapamiętane przez dzieci na długo. Dodatkowo jeszcze bardziej cieszy fakt, że dzień po zajęciach, otrzymałem wiadomość od jednej z mam, że ... a z resztą sami zobaczcie obok! Mega co? To właśnie jest dowód na to że zajęcia działają. Ok ale co dalej? Reszta już w rękach rodziców i otoczenia. Kto wie może znowu zawitamy do Walimia?

03

MINI GALERIA

zAINTERESOWANY?

ZAMÓW WARSZTATY DLA SWOJEJ SZKOŁY I PRZEDSZKOLA.

czwartek, 07 marzec 2019 03:20

Łąka kwietna w Sobótce

Łąka kwietna w Sobótce

Pierwszy projekt łąki kwietnej w Sobótce koło Wrocławia

DJeden z naszych pierwszych projektów to właśnie projekt łąki kwietnej w naszej gminie. Główny założeniem projektu jest szerzenie wiedzy na temat owadów żyjących dziko dookoła nas. Dlatego właśnie postanowiliśmy stworzyć miejsce przyjazne owadom, które da lokalnej społeczności możliwość uczestniczenia w życiu ... łąki :D Tak jest w życiu łąki.

Branie udziału w życiu łąki. Cóż to oznacza? No więc, jako że jestem edukatorem i pszczelarzem zarazem, gdzieś z tyłu głowy odczuwam potrzebę dzielenia się swoją wiedzą pszczelarską i dbaniem o pozostałe owady zapylające w otoczeniu. Dlatego właśnie powstała fundacja i dlatego właśnie zaczynamy projekt związany właśnie z budową łąki kwietnej dla owadów zapylających, w której sąsiedztwie postanowiliśmy postawić mini pasiekę edukacyjną. 

To właściwie tyle słowem wstępu, teraz przejdziemy do rzeczy, czyli kosztów, planów i wielu innych powiązanych z tym rzeczy. 

Jak to ma działać ?

Gdzie będzie łąka?

No więc jak możecie się domyślać nasza łąka kwietna będzie znajdowąć się na terenie Sobótki. Zależało nam na tym by byla ona maksymalnie oddalona od zabudowań ludzkich, by nie powodować u lokalnej społeczności nadmiernego strachu przed owadami z łąki. Zdajemy sobie sprawę że zakładanie łąki w środku miasta byłoby czymś w rodzaju porażenia prądem z gniazdka sieciowego, czyli szokiem dla lokalsów :D Dlatego nasza łąka będzie znajdowała się pod lasem i żeby się do niej dostać będzie trzeba będzie przedostać się przez szereg krzaczorów i zarośli :D Poniżej zaznaczyłam dla Was gdzie dokładnie będzie łąka.  

Kwiaty Kwiatuszki

No więc główną ideą zakładania łąki kwietnej 
jest stworzenie bazy pożytkowej dla owadów na naszej okolicy.  Nie chodzi tutaj o stworzenie łąki typowo pod pszczoły miodne, bo wielu z Was może tak pomyśleć, bo przecież Borak jest pszczelarzem i pewnie chce miód wycisnąć pod przykrywką jakiejś łąki kwietnej. Widzicie jak zaczynałem przygodę w pszczołami to powstały Ślężańskie Miody, czyli w tej chwili już marka, a ja w tym czasie uczyłem się o pszczołach  i ich życiu. Miodu przez pierwsze 2-3 lata było tyle co kot napłakał do miski z mlekiem, więc można powiedzieć przywykłem do nie osiągania ogromnych ilości miodu i tak powstała idea "Chronimy bzykający świat słodkości" czyli motto SM i obecnej Fundacji.  Widzicie po około 6 latach z pszczołami brakuje mi nadal wiedzy na wielu płaszczyznach, ale coś co jest pewne to że musimy wziąć się ostro do roboty, bo mamy przewalone. Dlaczego? Odróbcie lekcje z bioróżnorodności i pogadamy. 

Bzykamy ile wlezie

Tak jak już wspominałem w wielu materiałach, czy to Fb czy video, na naszej łące kwietnej ma powstać mini pasieka. Około 4-5 rodzin pszczelich. Po co? Tak żeby wykręcić 100 kg miodu. Żarcik. Naszym celem jest stworzenie miejsca gdzie pod naszym nadzorem będzie można obejrzeć z bliska rodzinę pszczelą. Co w tym niezwykłego? Ano obserwacje będziemy prowadzić w parach, dość niezwykłych parach, bo w parach rodzic dziecko. Co dwa tygodnie w dzień wolny od pracy, będziemy prowadzić monitoring rozwoju pasieki i naszej łąki. Takie lekcje mają na celu przybliżyć rodzinom pszczoły i wyrwać je z domu na odpoczynek na łące :D 

Coś co boli, czyli koszty

How much is the fish

Polska to kraj gdzie rozmowy o pieniądza są cieżkie i otwarcie raczej nikt tego nie robi, bo to temat TABU. Nie mówcie że tak nie jest, bo przecież wiemy że tak jest. Do rzeczy. Żeby wypalił nasz projekt musimy uzbierać trochę kasy, mamony, kwitów, czy jak wolicie złotówek. Przedstawiam Wam jak to wygląda .

  •  Dzierżawa gruntu - żeby wogóle powstała nasza łąka musimy mieć fizyczny teren żeby zasiać kwiaty. Obok widzicie teren który chcemy wydzierżawić od gminy Sobótka. Po pewnym czasie otrzymaliśmy pozwolenie na nasz projekt. Ponieważ działka którą widzicie ma ponad 3 hektary, koszt dzierżawy jest dla nas, nowo powstałej organizacji, spory i wynosi trochę ponad 3 tyś złotych.  
  • Koszt nasion - cóż przyznam szczerze że zaskoczył mnie on, ale jak porównałem ceny rynkowe i naprawdę mamy dobrą cenę.  No więc koszt zakupu nasion dla obsiania terenu o powierzchni 1 hektara (czyli 1/3 działki) to około 8 tyś złotych. Tyle kosztuje 20 kg nasion roślin miododajnych do naszej łąki. Tak wiem. Za tą kasę można kupić paroletniego Golfa albo jakiś innych wehikuł. Na mapce pozycja łąki numery, 2, 3 i 4 
  • Pasieka edukacyjna - żeby przeprowadzić lekcje musimy w punktach nr. 1 postawić parę uli. W właśnie w tych miejscach będziemy Was edukować. Żeby sfinansować zakup uli i strojów dla rodziców z dziećmi napisaliśmy projekt grantowy do funduszy małych inicjatyw. Tutaj macie link do tych grantów - GRANT 
    Wnioskowaliśmy o grant w wysokości 4 tyś. złotych. 
  • Dodatkowe koszty - Jeśli spojrzeć jeszcze szerzej, to zauważycie jeszcze szereg innych kosztów. Musimy ogrodzić teren pasieki. Udało nam się zorganizować słupki ogrodzeniowe za darmo od firmy z kotliny kłodzkiej, natomiast musimy jeszcze zakupić siatkę ogrodzeniową. Musimy wyczyścić teren wjazdu dla traktora który przeora pole w celu zasiania nasion. Te dodatkowe koszty to jakiś kolejny tysiąc złotych. 
Finansowanie

Zbiórka społecznościowa

Jedną z opcji realizacji tego projektu jest coś co już znamy, czyli zbiórka społecznościowa. Zbiórka funduszy w ten sposób transparentny i może być realizowany na skalę ogólnopolską. Są jednak dwa ale. Jedno małe i jedno duże. Małe to to że musielibyśmy oddać około 10% kwoty portalowi, który prowadziłby zbiórkę i drugie większe ale to to że w zamian za wsparcie, trzeba zaoferować potencjalnym wspierającym nagrody za wsparcie. Jak fundacja nie posiadamy póki co nagród na takie nagrody i musielibyśmy polegać na potencjalnych sponsorach i ludziom którzy bezinteresownie wpłacili na rozwój projektu.  

Zrzutka na koncie fundacji

Na naszej stronie głównej kończymy ze współpracy z PAYU konfigurację narzędzia, dzięki któremu w szybki sposób będzie można wesprzeć kont rozwoju fundacji, w tym projektu łąki kwietnej. Ta zbiórka kosztów będzie polegała na zakupie tak jakby cegiełek. Będziecie mogli wpłacić  dowolną kwotę lub wybrać z listy kwotę. Jest to narzędzie stałe, które będzie ciągle wisiało na naszej stronie. 

Co wy na to?

Dajcie znać co o tym sądzicie. Pomysł samej łąki jest śmiały i korzyści będę Wam przedstawiał na filmach poniżej :D

piątek, 21 grudzień 2018 03:39

#3 Nocny pszczelarz w krainie trolli

#3 - Nocny pszczelarz w jaskini trolli

Sobótka Metropolis
godzina 17:31
21 sekund

Rozglądał się nerwowo po pokoju, jakby szukał spokoju ukrytego gdzieś w kącie. Lampka zapalona na komodzie migotała delikatnym,  zimnym, błękitnym światłem i oświetlała policzek jego królowej drzemiącej obok. Zawiesił na niej wzrok na chwilę i pogłaskał delikatne kręcone blond włosy.
Muszą być dłuższe
- powiedział sobie w głowie.
Spojrzał na zegarek i wiedział że ma jeszcze trochę czasu, lecz i tak przeczuwał że dziś wieczorem może pójść coś nie tak, jakby chciał. Dziś wyznaczył sobie ciężki temat. Śliski i cuchnący temat, jak roczne zbuki rozbite na głowie pierwszoklasisty podczas ceremonii kocenia w szkole średniej.
Blee. Dobrze że wspomnienia nie śmierdzą - mruknął pod nosem.
Ruszył ciężki tyłek z wyra i zaczął się szykować. 

Kuchnia nocnego pszczelarza

Zdecydowanym krokiem ruszył na dolne piętro. Drewniane schody skrzypiały, lecz lubił ten dźwięk i ich ciepło pod stopami. Na parterze czekał już ich prywatny alarm. Młoda suka, imieniem Rozi. Rozdarta bestia, która lubi budzić domowników o 5 rano, obwieszczając światu, że już nie śpi i jest gotowa wybiec przed dom na poranną toaletę.

No suczysko, przynieś zabawkę - odezwał się do niej, a ona z radością pobiegła po zabawkę. Pomimo tego że był dla niej surowy, podziwiał ją za to że o każdej porze dnia i nocy z radością witała się ze wszystkimi.

Rzucił jej zabawkę, a ona pobiegła w podskokach, jakby goniła za kilogramem golonki.

Uśmiechnął się na ten widok i wszedł do kuchni. Był już po obiedzie, więc trzeba było się jeszcze wzmocnić. Nocny pszczelarz podszedł do blatu i z półeczki na słoikiem miodu zdjął, małą, 120 ml ciemną buteleczkę z kroplomierzem. Obrócił się na pięcie i z szafki wyjął 50 ml kieliszek z płaskim dnem. Otworzył buteleczkę i zaczął wlewać, kropelka po kropelce, bursztynowy płyn do kielona. Wiedział że jak to wypije poczuje się jak jeden z jego ulubionych postaci fantasy, Wiesiek zwany łowcą potworów. Zacisnął usta, przymrużył powieki i się przemógł. Podniósł szkło do ust i wypił. I się zaczęło.

Na wszystkie trutnie świata - syknął przez zęby.

Ostry, żywiczny smak rozlał mu się w ustach. Nalewka z propolisu odebrała mu dech na dwie sekundy, lecz szybko doszedł do siebie. Czuł jak ekstrakt z kitu pszczelego razem z alkoholem docierają do komórek w całym ciele, ale tak naprawdę czekał na jedno uczucie, które pojawiło się po chwili. Jakby delikatny prąd przeszedł przez korę mózgową, uruchamiając uśpione dotąd zmysły. Wiedział że, związki zawarte w tym produkcie, dorwały się do dupy bakteriom i wirusom, które krążyły w każdym ludzkim organizmie, a zmysły czucia informowały o zmianach w ciele. Nadchodziło coś jeszcze. Tego się obawiał.

Blee - odbiło mu się właśnie kotletem mielonym i ogórkiem kiszonym. Żołądek zaczął pracować.

Organizm się przystosowywał. Mógł ruszać to jaskini trolli.

Droga Cierpienia

Zszedł do piwnicy i złapał za swojego stalowego rumaka. Czerwony szerszeń czekał grzecznie  na swojego jeźdźca. Na plecy zarzucił plecak z ekwipunkiem, założył kask na głowę, włożył czarne rękawice, cofnął pomiędzy bałaganem w piwnicy i ruszył do wyjścia z garażu. Jedną ręką otworzył bramę garażową, a zaraz potem zgasił światło za sobą. 
Na dworze, jak to bywało zimą, powietrze było gęste od zapachów unoszących się z kominów, a w oknach widać było kontury ludzi schowanymi za zaciągniętymi roletami. Wieczór w tym mieście zawsze był taki sami. Niewiele osób decydowało się na wyjście na dwór. Nie ze względu na to że było zimno czy coś, lecz dlatego że tryb "jestem zmęczony i mam wszystko w życi" było popularnym sposobem spędzania wieczorów.
Odpalił tylne światło, które zaczęło pracę, migając co chwilę mocnym czerwonym światłem. Przełożył nogę przez ramę i ruszył w drogę.

Latarnie na jego drodze oświetlały mu delikatnie ścieżkę, lecz postanowił się zatrzymać przy cmentarzu i włączyć przednie światło. Kątem oka wychwycił ruch na cmentarzu. Wiedział że coś się kroi. To hieny cmentarne zaczynały swoje nocne łowy. Za dnia dorośli ludzie i wzorowi obywatele, nocą zjawiali się na cmentarzach i szukali łupów. W marketowych reklamówkach stwory chowały wszelkie towary jakie znalazły na i przy grobach. Świeże kwiaty, nowo odpalone świece czy konewki do podlewania kwiatów, nikt jednak nie wiedział po co tym stworom te bzdurne rzeczy. Gdzieś w ciemnościach słychać było jak te wieczorne bestie walczą między sobą o jakąś zdobycz. Świdrujące piski dobiegły jego uszu i postanowił ruszyć dalej. Nie zapalił jednak przedniego światła. Nie chciał zwracać na siebie uwagi. W końcu był nocnym pszczelarzem, gościem od dziwnych nocnych deali i tępicielem rzeczy dziwnych, o których nikt nie przypuszczał.

Pazerne łajzy - syknął w stronę hieny cmentarnej, która właśnie dała znać światu, że zdobyła jakiś łup i była górą na inną hieną. 

Sunął powoli na czerwonym szerszeniu. Przed rysowała się nim droga cierpienia, czyli podjazd pod górę, które prowadziła w stronę jaskiń troli. Cisnął do przodu ile sił w nogach. W duchu przeklinał sam siebie, że nie dbał o siebie bardziej i pomimo tego że jechał równo, jednym tempem, chciałby jechać szybciej, bo już w myślach planował jak wystartuje w jakimś nocnym wyścigu po lesie. 

Hmmm. Może zorganizować taki wyścig po lesie z innymi. Może i - zamilkł w myślach, bo nagle po drugiej stronie drogi pojawił się biegacz. Wyprzedził pszczelarza bez najmniejszego problemu. Biegł z lekkością leśnej driady, jakby był sam na świecie i liczyło się tylko dobiegnięcie do celu. Nocny pszczelarz westchnął głęboko, na widok wyprzedającego go biegacza,  

No zajebiście, brakuje mi jeszcze tylko żeby wyprzedził mnie kaczor na komarku. 

Gdy dojeżdżał do końca drogi asfaltowej, po jego prawej stronie, pojawiło się,  zasnute w mgle lokalne schronisko. Gdzieś w oknie na piętrze majaczyło światło, a pobliskie drzewa schylały swoje korony, smagane wiatrem. Nie posiadały już liści, bo była już zima, a porywiste wiatry zdarzały się tu coraz częściej. Na ziemi leżał jeszcze gdzieniegdzie śnieg który pojawił się szybciej w tym roku.

Robiło sie późno.

Godzina 21:13 Ślężański las. Temperatura -5 stopni 

Gdy mijał schronisko zdawało mu się że coś jest nie tak. Ciemność zapadła już wszędzie. Gwiazdy chowały się za chmurami, a księżyc zapodział się chyba po drugiej stronie nocnego nieba, jednym słowem było ciemno jak wiecie gdzie. Wiedział że noc nie będzie należała do krótkich i przyjemnych. Czerwonego szerszenia zostawił przypiętego do drzewa, mocną stalową linką i modlił się żeby nikt go nie zauważył, pomimo panujących ciemności.
,Teraz musiał się skradać i żeby było weselej czekała go wędrówka do góry. Zdjął plecak z pleców, wyciągnął mały szklany kieliszek, który mógł powieść sobie na szyi. Z głębi wyciągnął jeszcze małą buteleczkę z nalewką propolisową i znowu sobie polał. Tak jak ostatnio, ostry żywiczny smak rozlał się po ciele, dostarczając na początku mocnych wrażeń, a potem budząc niezwykłe moce ukryte w ekstrakcie z propolisu. Niewiele osób wiedziało, jak go stosować, a jeszcze mniej osób znała moce tego specyfiku. Nocny pszczelarz wiedział, że właściwości antybakteryjne, przeciwzapalne zawarte tym magicznym napoju działają cuda. Schował małą buteleczkę do kieszeni, a z plecaka wyciągnął jeszcze mały 40 ml słoiczek z miodem. Pogmerał jeszcze w plecaku w poszukiwaniu łyżki, lecz nie mógł jej namierzyć.

Na zgnilca złośliwego i inne dziadostwo - mruknął i zanurzył chłodny palec w słoiku z miodem.

Wiedział, że tak nie nabiera się miodu, bo może się zepsuć i zarazić bakteriami, ale teraz potrzebował energii. Wciągnął więc to co udało mu się nabrać, zakręcił słoik, chowając go do plecaka.
Skradał się powoli, pomiędzy drzewami przypominającymi upiorne postacie zastygłe wieki temu w drzewie. Gdy maszerował do przodu myślał już o tym co będzie gdy dotrze do trolli. Co im powie, jak ich zobaczy. Nie był ulubieńcem w tych stronach, ale znajomość z trollami mogła kiedyś być przydatna. Ich wielkie łby były całkowicie łyse, a nosy, którymi były w stanie wywąchać każdy interes, były koloru zielonego , a wyrastające z nich długie na 10 cm włosy, przypominały nieskoszony od 2 miesięcy trawnik. Te paskudne stworzenia mieszkały, przyczajone w górskich jaskiniach. Ich świat nie był dostępny dla zwykłych ludzi. Żeby wkroczyć do ich jaskini, trzeba było mieć łącznika. Kogoś z zewnątrz, kto wprowadzi do jaskini i ochroni przez złym spojrzeniem tych paskudnych stworzeń. Na szczęście on kogoś takiego miał. Małego gnoma jaskiniowego, jednego z pomocników trolli, który pracował przy czyszczeniu latryn. 

   

Szczyt Anielskiej góry - okolice jaskini trolli. Temperatura jak na dworcu w kieleckim

Skryty między skałami czekał na szczycie góry. Okoliczni mieszkańcy nazywali ją Anielską Góra, inni Gozdnicą, Dla niego była pełną tajemnic górą. Pomimo tego że nie była ona wysoka, to właśnie ta niepozorność sprawiła, że w jej jaskiniach zagnieździły się trolle. Od tego czasu okolica zaczęła się psuć. Z lasu zaczęła znikać dzika zwierzyna, a lokalna roślinność coraz bardziej cierpiała. Społeczeństwo nieświadome zagrożenia żyło w najlepsze, zakochane w tworzoksiążkach czy innych cudach.

Minęło sporo czasu zanim umówiony gnom pojawił się na miejscu. Nocny pszczelarz zdążył już mocno przemarznąć i w duszy przeklinał ten przenikliwy mróz. Gnom, jak na gnoma przystało nie był zbyt wylewny. Rozglądał się nerwowo, czy nie widać w okolicy jeszcze kogoś kto mógłby ich podsłuchiwać. Gdy nabrał już pewności, wyciągnął długą 4 palczastą dłoń i rzekł przez zęby, wydychać nieciekawą woń z gęby.

Łowar, jesł ?

Nocny pszczelarz skinął głową i z plecaka wyjął butelkę soku malinowego. Podał go gnomowi, a ten otworzył butelkę i łykął. Upił tylko trochę zaraz zakręcając butelkę.

Pouj 22

Kiwnął głową i wskazał palcem wejście do jaskini, które było schowane za warstwą ciężkich gałęzi. Gnom został na zewnątrz, zapewne oddając się rozkoszy konsumowania soku malinowego, a nocny pszczelarz przeciskając się między gałąziami znikł w jaskini. I zdziwił się.

W jaskini na ścianach wisiały lampy, tląc się ciepłym czerwonym światłem. Korytarze wydrążone w jaskini wyglądały jakby były tu od zawsze. Na ścianach wisiały dziwne tablice, zapisane w języku trolli. Na części z nich wisiały mapy okolicy z zaznaczonymi punktami. W oddali słychać było głębokie basowe odgłosy. Dookoła panował zapach siarki i wyczuwalna była wilgoć w powietrzu. Oprócz lamp na ścianach zawsze dziwiło go coś jeszcze. Drzwi. W jaskini w której mieszkały trolle, każdy miał swoje pomieszczenie, pokój w którym przyjmowali "petentów".

Gdzie ten cholerny numer 22?  - przeszedł jeszcze parę metrów i zaraz za rogiem zobaczył chowającą się w mroku postać. Wolał nie widzieć kto to. Poszedł dalej, czując czyjś oddech na plecach. Gdy dotarł do numeru 22, drzwi pokoju odtworzyły się z hukiem.

Czego tu? Zgubił się, czy szuka czego? - warknął głos z pokoju 22.

Pszczelarz przełknął ślinę i wszedł do środka. To było biuro zarządu trolli. Wszedł w paszczę lwa. Za biurkiem siedziały 3 wielkie trolle. Czy były to trolice czy trolle nie wiedział. Każde z nich było jednakowo paskudne.  Zapadnięte oczy i fałszywe uśmiechy. Na ścianach wisiały głowy zwierząt. Jedną stronę ściany zdobiły głowy jeleni i dzików, na które padały cienie wypchanych ptaków z przeciwległej strony.

Ktoś ty i czego tu chciał - zapytał troll grubym głosem, pokazując przy okazji braki w uzębieniu. - No gadaj ludziu, bo niedługo pora karmienia, a koleżanki głodne.

Nocny pszczelarz uśmiechnął się pogardliwie i położył plecak na stole przed trollem. Sprawnym ruchem otworzył go i wyjął ze środka duży słoik miodu. Postawił go przed nosem trolla. Paskudna bestia patrzyła na słoik w milczeniu. jakby nie rozumiejąc o czym mówi nocny pszczelarz. Nastała chwila milczenia. 

Możemy udawać że to, nie Wy odpowiadacie na za wypuszczenie kornika drukarza do tego lasu - zaczął stanowczym głosem nocny pszczelarz - co doprowadziło wycięcia części lasu, pod którym są wasze siedziby, ale na sprowadzenie obcego miodu na ten teren na to się nie zgodzę.
Troll podniósł głowę i wziął słoik do ręki. Przechylił go lekko w bok, a substancja w środku powoli zaczęła się przelewać na bok. Kolor miodu wpadał w barwę złota, a etykieta na nim mówiła że ponoć jest miodem lipowy.
To miód lipowy - rzekł sucho choć spokojnie troll.
Miód? A może to słoik kisielu z żurawiną, albo stado pędzących baranów w smutne jesienne popołudnie. Nie? Więc może cnota cycatej panny z rybą utracona nad czarną wodą? No paskudny trollu powiedz mi co to jest?  Widzisz jak trzęsę się z ciekawości? - warknął głośno i stanowczo nocny pszczelarz, wyjmując z kieszeni schowaną wcześniej buteleczkę esencji propolisowej.  Masz minutę na wytłumaczenie, a później wyleje Ci to na twarz.
Skąd wiesz że to fałszywy miód i że pochodzi od nas?  - skomentował troll ze spokojem, nic nie robią sobie z pretensji człowieka.
Bo robotę trolla rozpoznam odrazu. Druga rzecz - pszczelarz sięgnął znowu do plecaka i wyjął pudełko zapałek. Wyrwał trollowi miód z ręki. Otworzył słoik i zanurzył w nim zapałkę. Pochylił się w stronę trolla i przyłożył zapałkę do draski na pudełku i spróbował odpalić. Spróbował parę razy, lecz zapałka nie myślała się zapalić.
To się nazywa test zapałki - warknął pszczelarz - zapałka zanurzona w prawdziwym, nierozwodnionym miodzie, powinna się zapalić.

Wrrr wrrrr - troll zaśmiał się w swoim stylu - Ot i dziś odkrywania wielkich tajemnic tego świata! I co jeszcze? Zaraz jeszcze dowiem się że wśród ludzi nie ma trolli? - Oczy trolla lekko się przymknęły, a dłonie delikatnie się zacisnęły - A teraz znikaj słaby człowieczku, zanim stracę cierpliwość.

Nocny pszczelarz wiedział, że stąpa po cienkim i kruchym lodzie. Jeszcze parę słów, a ten cienki lód pęknie i grzeczne dotąd trolle, pokażą swoją prawdziwą naturę. Kończył mu się czas. Przekazał trollom to co chciał. Teraz już wiedziały że ich niecne czyny ktoś widzi. Co z tym zrobią, czas pokaże. Schował zapałki i założył plecaka na plecy. Nie pożegnał się, po prostu wyszedł. Gdy wychodził z jaskini za jego plecami słychać było głośny rechot trolla z pokoju 22. 
Na dworze nie było już śladu po gnomie, więc postanowił ruszyć w dół, w kierunku miejsca gdzie zostawił czerwonego szerszenia. Czekał na niego grzecznie w nietkniętym stanie. Gdy mijał duży parking, w oczy rzucił mu się dziwnie sprężynujący samochód z zaparowanymi szybami. 

Było już późno, niczego nieświadomi ludzi szli spać, nie wiedząc że na rynku pojawił się trefny towar. Ale czy na pewno o tym nie wiedzieli?    
  

wtorek, 18 grudzień 2018 14:58

#2 Zapach Laboratorium

Nocny Pszczelarz - # 2 Zapach Laboratorium

Z dziennika nocnego pszczelarza....

500 metrów od miejskiego cmentarza.

Godzina 20:18 i 2 sekundy

Gdy nocny pszczelarz hamował pszczołowóz, na bocznych szybach trzymała się jeszcze wilgoć unosząca się w wehikule, po zbyt długim nie ruszaniu maszyny.  Zgasił silnik i obserwował jak para osiada na zimnej szybie. Dał sobie czas. Zbierał myśli. Pamiętał, że zepsuł ostatnią słodką dostawę, bo nie dostarczył towaru na czas, lecz musiał teraz stawić temu czoła.

Dobra rusz tyłek - westchnął pod nosem, wyciągając w tej samej sekundzie kluczyk ze stacyjki. 

Na zewnątrz było jakoś bardziej ponuro, a w powietrzu unosił się miks dziwnych zapachów, wydobywających się z okolicznych kominów. Mocna woń gryzła go w nos i gardło i nocny pszczelarz kaszlnął dwa razy. 

Znowu palą butami i szmatami w kominach. Chędożone dziady  się nie nauczą.  - mruknął pod nosem.

Wyciągnął szybko towar z samochodu i zamknął drzwi. Stał przed Laboratorium. Spora witryna chroniła swym matowym ornamentem, środek pomieszczenia przed oczami ciekawskich spojrzeń.  To miejsce było tu od niedawna i zyskiwało na renomie.  Ostatnie plotki i wiadomości które wyłapał gdzieś w sieci, zdradzały że właścicielka, o ksywie "Zielona", była szanowana w swym gronie, więc musiał być ostrożny w tym co mówi. Ta znajomość mogła przynieść wiele korzyści. Złapał za klamkę od drzwi i wszedł do środka. Zielona podniosła wzrok i spojrzała mu w oczy.

No jesteś! Tym razem punktualnie. Masz towar?  - zapytała, wstając od stołu i ruszając w jego stronę.

Pomieszczenie w którym stał było jasne. Ściany białe, takie jak pamiętał ze swojego pokoju z dzieciństwa. Dookoła unosił się zapach ziół i czystej podłogi. Zanim Zielona podeszła bliżej zdążył jeszcze rzucić okiem dookoła. Na stole obok którego stał stał bukiet świeżych kwiatów, a z drugiej strony stała wysoka kotara, która zakrywała dalszą część pomieszczenia. W przerwach między połaciami kotary, zauważył tylko długi biały fotel i zarys jakiego innego przedmiotu .
Podeszła do niego, a nocny pszczelarz skinął głową i otworzył walizkę z towarem. 10 złotych świec ukazało się ich oczom. Kobieta wyjęła jedną z nich,  podniosła do nosa i powąchała, przymykając przy tym oczy. Nastała cisza. Trwało to około 3 sekundy, w końcu kobieta odłożyła świecę do walizki i skinęła głową.

Dobry towar. Pierwszy sort. Zero parafiny i stearyny. Czysta robota "złotych pań". Biorę.   - uśmiechnięta powiedziała do niego. Obróciła się do niego plecami i znikła za tajemniczym parawanem. Znowu nastała cisza, a nocny pszczelarz nasłuchiwał. Nic nie usłyszał, bo mimo jego swojego jeszcze młodego wieku, słuch miał zniszczony przez muzykę słuchaną przez słuchawki. Czekał. Zielona wróciła po chwili z zapłatą. 

Rozmawiali jeszcze chwilę na temat chemicznego syfu pakowanego do kosmetyków i ich wpływu na ludzi. Rozmowa potoczyłaby się dłużej, lecz za jego plecami, otworzyły się drzwi. Przez drzwi weszła kobieta. Rzuciła tajemniczy uśmiech do Pszczelarza i Zielonej, a on wiedział że już musi wyjść. Skinął na pożegnanie do Zielonej i wyszedł.

Znowu nocna woń palonych gaci i skarpet uderzyła go w nozdrza. Wsunął się do samochodu i odjechał do domu. Mieszkał niedaleko, to go pocieszało. Po drodze myślał nieświadomie o ropie z której tworzono kosmetyki dla ludzi.

Jak można smarować się ropą naftową? Świat się kończy. - wymamrotał pod nosem.

Był już pod domem. Zgasił silnik, radio, otworzył drzwi wystawił pierwszą nogę z samochodu i to poczuł. Wdepnął w minę zostawioną przez jednego z psów, które posiadali. Soczyście przeklął pod nosem.  Zdarzało mu się to nie pierwszy raz więc jakoś to ogarnął. Czas było zająć się innymi rzeczami, niż rozpaczaniem nad brudnym obuwiem.  

Wszedł do domu przez garaż. Zamknął drzwi za sobą na dwa zamki, zostawiając za sobą zimne wieczorne powietrze. Gdzieś zaa płotu, wielkie wilcze oczy wpatrywały się w miejsce, gdzie przed chwilą stał Nocny pszczelarz.

Podobało się?

Napisz komentarz lub udostępnij. Może nocny pszczelarz powróci.

poniedziałek, 17 grudzień 2018 06:45

#1 Wieczorne deale na dzielni

Nocny Pszczelarz - # 1 Wieczorne deale na dzielni

Z dziennika nocnego pszczelarza....
Centrum Sobótczańskiej Metropoli.

Godzina 19:32 i 23 sekundy

Nocny pszczelarz opuścił swój pszczołowóz, zabierając białą torbę, w której majaczył towar. Spojrzał w wieczorne niebo, które skąpane było w blasku gwiazd.
Co za wieczór - westchnął pod nosem, a na jego twarzy pojawił się uśmiech.
Wyciągnął telefon i puścił umówiony sygnał. Po chwili z jednej z klatek schodowych wyszła postać. Z tylnej kieszeni spodni wyciągnął białą kopertę. Nocny pszczelarz uniósł coś z białej torby, żółty przedmiot opieczętowany pszczołą z wosku. Znak wysokiej jakości. Jedyny taki towar na mieście i tej dzielnicy absolutny rarytas. Kupujący sprawnym ruchem wymienił, kopertę za białą torbę.

Przelicz - nakazał władczym głosem

Nie ma takiej potrzeby. Musimy sobie ufać w tych ciężkich czasach - odpowiedział nocny pszczelarz, chowając kopertę w kieszeni.
Omówili pojawienie się nowych "Trutni" i "Łapserdaków" w ich okolicy i rozeszli się po chwili.

Nocny pszczelarz odpalił pszczołowóz i wyruszył do "Laboratorium".

Nad miastem nadal świeciły gwiazdy, a wypuszczony luzem pies walił kupę na chodniku. Świat żył swoim życiem.

Morał historii

Trutnie i Łapserdaki są jak psy robiące kupę na chodnikach. Zawsze się pojawią i trzeba po nich sprzątać

czwartek, 15 listopad 2018 13:35

Kalendarz - Pszczele Cuda

Kalendarz Pszczele Cuda 2019

Zacznij dobrze Nowy Rok

Fundacja Pracowite Pszczółki, z dumą przedstawia swój pierwszy projekt. Kalendarz na rok 2019. Jest to absolutnie wyjątkowy i zjawiskowy kalendarz. Nie tylko posiada on wyjątkową funkcję pozwalającą Wam odnaleźć się w ciągu roku :D, lecz posiada absolutnie wyjątkowe cechy. Sami to oceńcie.

  • Każdy miesiąc jest opatrzony wyjątkowym zdjęciem.
  • Każdy miesiąc ma również inny opis z którego dowiesz się szczegółów o pracy pszczół ich życiu czy o produktach które produkują. 
  • Rozmiar kalendarza (A3) pozwala podziwiać fotografie, które dodadzą twojemu domowi wyjątkowego klimatu.

Po co to wszystko? No więc ten kalendarz stworzyliśmy z paru powodów. Pierwszy z nich to nasza próba pozyskanie dotacji na wykonanie tego kalendarz i uwaga, rozdanie go ZA DARMO osobom zainteresowanym.
Druga rzecz to stworzenie czegoś co cyklicznie zagości w waszych domach. Tak jest, taki kalendarz chcemy wydawać co roku.
Po trzecie i najważniejsze chcemy namieszać Wam w głowach :D Tak mówię (a raczej piszę) serio. Poprzez pokazanie wam pszczół, ich produktów i opowiedzeniu w krótki sposób o ich życiu chcemy zmienić w Waszych głowach schemat, że pszczoły są agresywne i złośliwe. Doskonale wiemy, że tak naprawdę co druga osoba nawet nie wie jak wygląda pszczoła ( serio uwierzcie w to), więc wierzymy że zdjęcia na które będziecie patrzeć przez cały rok, trochę zbliżą Was do tych owadów.

Trzymajcie więc kciuki żeby grant o który się staramy przeszedł bez problemu, bo wtedy część z Was otrzyma swoje kalendarze. 

Jeśli nam się nie uda to postaramy się zebrać zamówienia i odsprzedać je Wam po kosztach produkcji. Serio. 

Dzięki że zamawiasz nasz kalendarz. Zbieramy zamówienia do końca 2018 roku. Będziemy je wysyłać wcześniej, jeśli zbierzemy większą ilość zamówień. 

Uwaga dane przekazywane w tym formularzu, nie zostaną rozpowszechniane ani udostępniane, żadnym zewnętrznym organizacjom, więc śpijcie spokojnie.

    

Tak to wygląda w skrócie :D

czwartek, 04 październik 2018 23:18

Fundacja Pracowite Pszczółki - Dane kontaktowe

Dane Fundacji Pracowite Pszczółki

  • Numer KRS: 0000749235
  • Numer NIP: 8961581172
  • Numer REGON: 38135137100000
  • Data Wpisu do rejestru Stowarzyszeń: 20.09.2018

Dane Kontaktowe

Fundacja Pracowite Pszczółki
Zaułek Świdnicki 2
55-050 Sobótka

tel. 0048 -78 -38-24-56 jeden
E-mail: fundacjapracowitepszczolkimałpagmail.com

Księgowość

 Szafraniec Robert Biuro Rachunkowe
55-050 Sobótka,
ul. Kościuszki 11/1A
NIP 8990104581
tel. 71 3903679;
kom. 603 644 407
e-mail: biuro(małpa)brszafraniec.pl

Konto Bankowe

Konto Bankowe: 73 1020 5138 0000 9402 0229 6119
Bank PKO BP
W tytule przelewu wpisz: Darowizna
Fundacja Pracowite Pszczółki

poniedziałek, 01 październik 2018 15:09

Urodziny ulicy Wałbrzych - Urodziny Ulicy Niepodległości

Urodziny Ulicy Niepodległości - Wałbrzych 29.09.2018

Ostatnie już warsztaty pszczelarskie mieliśmy okazję poprowadzić w Wałbrzychu przy ulicy Niepodległości, czyli na starówce Wałbrzycha.

Zobacz wcześniejsze warsztaty

Galeria z ostatnich Warsztatów

Wiedza

Zabawa

PSZCZOŁYYYYY!

Rozmowy

Krótki film z tej edycji

Niestety warsztaty pszczelarskie przy ulicy Niepodległości, to nasze ostatnie warsztaty jakie mieliśmy okazję prowadzić w Wałbrzychu. Koniec Września, więc jesienna aura powoli dała się we znaki. Podczas tych warsztatów zapadły nam w pamięci parę "osobowości" :D Pomimo iż te warsztaty miały zdecydowanie najmniejszą liczbę uczestników, to jednak ich wartość, była równie duża jak w przypadku pozostałych imprez.

Co możemy zrobić

Wiedza

Pierwszym z elementów naszych warsztatów pszczelarskich dla dzieci to wiedza. Czerpiemy je z książek, własnego doświadczenia, rozmów z pszczelarzami i oczywiście sieci.

Nauka ma ciekawić

Żeby nauka lepiej została odebrana i zainteresowanie pszczołami nie mijało zbyt szybko nasze warsztaty nie pozwalają się nudzić.

Zabawa

Warsztaty to też zabawa. Materiały przez nas wykorzystywane są naszego autorstwa i dzięki połączeniu wiedzy i zabawy, o wiele więcej wiedzy po pszczołach zostaje zapamiętane.

Ma być wesoło

O pszczołach możemy opowiadać godzinami, dlatego żadne z naszych warsztatów w Wałbrzychu nie były takie same. Historia, zabawne opowieści, ciekawostki z życia pszczół, to jedynie niektóre z tematów poruszanych na naszych spotkaniach.

czwartek, 27 wrzesień 2018 10:56

Status Fundacji Pracowite Pszczółki


STATUT

Fundacja Pracowite Pszczółki

I. Postanowienia ogólne:
§ 1 1. Daniel Borak, zwany dalej “Fundatorem”, ustanowił aktem notarialnym, spisanym w dniu 22.05. 2018 r. przed notariuszem Anna Szumowską w Kancelarii Notarialnej we Bielanach Wrocławskich, 55-040 przy ulicy Wrocławskiej 24 b lok. 3, fundację o nazwie: Fundacja Pracowite Pszczółki zwaną w dalszej części statutu Fundacją.

2. Fundacja prowadzi działalność na podstawie przepisów ustawy z dnia 6.04.1984 r. o fundacjach (Dz. U. Nr 21, poz. 97 z późniejszymi zmianami) oraz postanowień niniejszego statutu.

§ 2

Fundacja może używać nazwy skróconej: Pracowite pszczółki.

§ 3
1. Fundacja używa pieczęci z napisem wskazującym jej nazwę i siedzibę oraz może posługiwać się znakami graficznymi.
2. Wzór pieczęci i znaków graficznych zatwierdza Zarząd Fundacji.

§ 4

1. Fundacja została ustanowiona na czas nieokreślony.

§ 5

1. Fundacja posiada osobowość prawną.

2. Nadzór nad Fundacją sprawuje minister właściwy ds. kultury i dziedzictwa narodowego.

§ 6

1. Fundacja działa na obszarze Rzeczpospolitej Polskiej, ze szczególnym uwzględnieniem powiatów kłodzkiego i wrocławskiego.

2. Fundacja może prowadzić działalność także poza granicami Rzeczpospolitej Polskiej.

§ 7

Siedzibą Fundacji jest miasto Sobótka (województwo dolnośląskie).

II.
Cele i zasady działania Fundacji

§ 8
Celem Fundacji jest:

1. Organizacja, promocja i wspieranie rozwoju dzieci i młodzieży, szczególnie z małych ośrodków miejskich i wiejskich.
2. Wspieranie rozwoju społeczności lokalnych, promocję ich działań, miejsc w których działają, realizację projektów społecznych aktywizujących dzieci, młodzież, dorosłych, osoby starsze, a także osoby wykluczone społecznie, kulturowo i ekonomicznie.
3. Działalność na rzecz nauki, edukacji, oświaty, wychowania i rozwoju osobistego w zakresie obejmującym działania artystyczne, kulturalne, muzyczne, sportowe, ekologiczne, społeczne i promocyjne.
4. Działalność wspomagająca technicznie, szkoleniowo i informacyjnie organizacje pozarządowe oraz inne podmioty działające w sferze pożytku publicznego.
5. Pozostałymi celami fundacji jest podejmowanie wszelkich działań: społecznych charytatywnych oświatowych wychowawczych edukacyjnych naukowych wydawniczych  na rzecz rozwoju społeczeństwa Rzeczpospolitej Polskiej i Europy.

§ 9

1. Fundacja realizuje cele statutowe inicjując i wspierając (organizacyjnie, rzeczowo lub finansowo) oraz samodzielnie realizując:
a. projekty edukacyjne, społeczne, wychowawcze i edukacyjne obejmujące swoim działaniem wszystkich mieszkańców rzeczypospolitej Polskiej ze szczególnym uwzględnieniem dzieci, młodzieży, osób starszych i wykluczonych,
b. programy i przedsięwzięcia obejmujące działalność naukową, naukowo-techniczną, oświatową, kulturalną (także kultury fizycznej i sportu), ochrony środowiska, dobroczynności, ochrony zdrowia i pomocy społecznej,
c. kontakty pomiędzy przedstawicielami krajów i społeczności, służące nawiązywaniu współpracy na rzecz realizacji celów statutowych, oraz wymiany informacji,
d. programy informacyjne, służące krzewieniu w różnych kręgach społecznych wiedzy na tematy związane z celami statutowymi,
e. publikacje i dystrybucje raportów, opracowań naukowych i badawczych, analiz, czasopism i książek oraz innych publikacji przy pomocy wszystkich mediów znanych obecnie i wynalezionych w przyszłości,
f. występowanie do organów władzy państwowej i samorządowej w sprawach związanych z celami statutowymi
,g. współdziałanie z innymi organizacjami i instytucjami krajowymi i zagranicznymi w zakresie realizacji celów statutowych,
h. działalność dobroczynna i charytatywna i. organizowanie i zdobywanie środków do realizacji celów statutowych,

2. Całość dochodów uzyskiwanych przez Fundację jest przeznaczana wyłącznie na działalność statutową.

III.
Majątek i dochody Fundacji

§ 10
1. Majątek Fundacji stanowi Fundusz założycielski oraz środki finansowe, nieruchomości i inne aktywa nabyte przez Fundację.
2. Fundusz założycielski w jaki Fundację wyposażył Fundator wynosi 1000 PLN (słownie: tysiąc złotych).
3. Środki na realizację celów Fundacji i pokrycie kosztów jej działalności pochodzą z:
1. funduszu założycielskiego
2. darowizn, subwencji i spadków krajowych i zagranicznych oraz sprzedaży przedmiotów i innych dóbr pochodzących z tych źródeł
3. dochodów z aktywów, nieruchomości i praw majątkowych Fundacji
4. dochodów z darów, zbiórek i imprez publicznych oraz ze sprzedaży przedmiotów i innych dóbr pochodzących z tych źródeł
5. odsetek i depozytów bankowych

§ 11

1. Fundacja ma prawo powoływać oddziały terenowe, zakłady lub przedstawicielstwa oraz wchodzić w skład spółek i stowarzyszeń.
2. Fundacja może ustanowić odznaki honorowe oraz przyznawać je, wraz z innymi nagrodami i wyróżnieniami, osobom fizycznym i prawnym, zasłużonym dla realizacji celów obranych przez Fundację lub dla samej Fundacji. 3. Zasady przyznawania odznak i nagród ustalone zostaną w Regulaminie Przyznawania Odznak Honorowych, Nagród i Wyróżnień.

§ 12
1. Fundacja przeznacza wszystkie osiągnięte dochody na realizację jej celów statutowych.
2. Fundacja odpowiada za swoje zobowiązania całym swym majątkiem.
3. Fundacja może gromadzić swoje fundusze w walucie polskiej oraz w walutach obcych we właściwych bankach zgodnie z przepisami polskiego prawa dewizowego.

IV. Pomocnicza działalność gospodarcza

§ 13
1. Dla wzmocnienia źródeł finansowania celów statutowych Fundacja może prowadzić działalność nieodpłatną, odpłatną oraz działalność gospodarczą.
2. Działalność gospodarcza Fundacji prowadzona jest w rozmiarze służącym realizacji celów statutowych.
3. Fundacja może prowadzić działalność gospodarczą poprzez wyodrębnione organizacyjne zakłady w zakresie produkcji, usług i handlu oraz w formie udziału w spółkach handlowych i zakresie zgodnym z polskim prawem. Zakładem takim kieruje Dyrektor.
4. Fundacja może prowadzić odpłatną działalność gospodarczą, bezpośrednio lub za pośrednictwem wyodrębnionych podmiotów, w dziedzinach i w zakresie prawem dozwolonym, zgodnie z Polską Klasyfikacją Działalności (PKD).

V. Organy Fundacji i ich organizacja

§ 14

Organem Fundacji jest Zarząd Fundacji, zwany dalej Zarządem

§ 15

1. Zarząd Fundacji składa się z jednego do sześciu członków powoływanych przez Fundatora na czteroletnią kadencję.
2. Fundator może odwołać Zarząd lub każdego z jego członków w każdym czasie.
3. Funkcję członka Zarządu można pełnić przez więcej niż jedną kadencję.
4. W Zarządzie jednoosobowym osobie pełniącej funkcję członka przysługują wszystkie kompetencje Prezesa Zarządu.
5. Strukturę organizacyjną i formy działania Zarządu określa Regulamin ustanawiany przez Fundatora.

§ 16

1. Zarząd kieruje działalnością Fundacji i reprezentuje ją na zewnątrz.

2. Do Zarządu należy podejmowanie decyzji we wszystkich sprawach dotyczących działania Fundacji nie zastrzeżonych do kompetencji Fundatora, do którego wyłącznej kompetencji należy:
a. wytyczanie głównych kierunków działalności Fundacji
b. uchwalania regulaminów,
c. podejmowania decyzji o przystępowaniu do spółek, zrzeszeń i innych organizacji oraz o ich tworzeniu
d. powoływanie i odwoływanie Członków Zarządu.

3. Zarząd podejmuje decyzje na posiedzeniach, w formie uchwał – zwykłą większością głosów; w razie równej liczby głosów decyduje głos Prezesa Zarządu. Tryb posiedzeń nie jest wymagany dla czynności zwykłego zarządu oraz w przypadku istnienia zarządu jednoosobowego.
4. Oświadczenia woli w imieniu Zarządu Fundacji składają: Prezes Zarządu lub dwaj członkowie Zarządu działający łącznie.
5. Do oceny podejmowanych przez Fundację przedsięwzięć Zarząd może powoływać konsultantów oraz ich zespoły i zlecać im wykonanie odpowiednich opracowań.

§ 17
1. W miarę potrzeb Prezes może powołać Dyrektorów odpowiedzialnych za wyznaczony im zakres działalności Fundacji.
2. Warunki pracy i płacy Dyrektora oraz jego zastępców określa Prezes Zarządu. Rozdział VI. Zmiana Statutu

§ 18
1. Zmian w statucie Fundacji dokonuje Fundator. Rozdział VII. Postanowienia końcowe

§ 19
1. Fundacja może być zlikwidowana po wyczerpaniu jej środków finansowych i majątku lub na skutek decyzji o osiągnięciu założonych celów statutowych podjętej przez Fundatora.
2. Likwidatorem Fundacji jest Zarząd, chyba, że co innego wynika z decyzji Fundatora, o której mowa w ust.1.
3. Środki majątkowe i majątek pozostały po likwidacji Fundacji mogą być przekazane decyzją Zarządu lub Fundatora na rzecz działających w Rzeczpospolitej Polskiej fundacji, stowarzyszeń lub jednostek kultury o zbliżonych celach.

Edukacyjne Warsztaty pszczelarskie dla Dzieci i młodzieży

Dopasowny plan zajęć

Dzięki projektowi edukacyjnemu i doświadczeniu zebranym podczas zajęć które już się odbyły, stworzyliśmy nasz autorski plan warsztatów, który robi wrażenie na dzieciach, które słuchają z zapartym tchem.

To nasza pasja!

Dla nas prowadzenie warsztatów to pasja i walka o nasze pszczoły! Całkowity dochód z warsztatów przeznaczony jest na opiekę nad naszymi pszczołami i zakup nowych materiałów edukacyjnych dla dzieci o pszczołach.

Spotkania z pszczołami 

Podczas naszych warsztatów dzieci mają wyjątkową okazję nie tylko posłuchać o niesamowitym życiu pszczół, ale również zgłębić obserwacje pod mikroskopem, czy zobaczyć pszczoły na żywo! Tak jest! Przyjeżdżamy z pszczołami!

Zapytaj o termin!

Ponieważ Lato jest dość krótkie a my mamy ograniczony czas na wyjazdy z pszczołami, to radzimy jak najszybciej wysłać zapytanie o termin. Nie czekaj na ostatnią chwilę, bo wiemy z doświadczenia że to marne rozwiązanie. Pisz na adres :warsztaty@slezanskiemiody.pl

Edukacja
Lekcja o pszczołach dla dorosłych - Wrocław 2019

Warsztaty pszczelarskie dla dorosłych - Wrocław 2019 Mega klimat z super ekipą!

Read more
Mali pszczelarze z Walimia

WALIM 16.05.2019 Warsztaty pszczelarskie małych pszczelarzy z Walimia Explore more 01 Walim 

Read more
Warsztaty pszczelarskie dla dzieci w Szczawnie Zdrój

Warsztaty w Szczawnie Zdrój Pierwszymi warsztatami jakie mieliśmy okazję przeprowadzić w tym roku był warsztaty na Jarmarku Wielkanocnym w

Read more
Bzykająca przyczepka edukuje 2.0 - Podsumowanie

Bzykająca przyczepka edukuje 2.0 - Podsumowanie   Co z tym projektem? Czemu się nie udał? Jest to jedno z pytań które zadaje sobie

Read more
Bzykająca przyczepka - edukuje 2.0

Witaj ponownie. Skoro  trafiłeś tutaj, to oznacza, że możemy się już znać. Jest to nasza 3 zbiórka na portalu "Polak

Read more
VIII Warsztaty "Bzykająca przyczepka edukuje" - X Festiwal rzemiosł

VIII Warsztaty "Bzykająca przyczepka edukuje" - X Festiwal Rzemiosł i produktu lokalnego - Sobótka 18.12.2016 Już trzeci raz mieliśmy okazję zawitać

Read more
VI warsztaty pszczelarskie - Dożynki w Strzelcach 28.08.2016

IV warsztaty pszczelarskie w ramach projektu - "Bzykająca przyczepka Edukuje" - Dożynki Strzelce 28 sierpnia 2016 Dawno dawno temu w odległej

Read more
Bzykająca przyczepka edukuje - V warsztaty pszczelarskie dla dzieci

Bzykająca przyczepka edukuje - V warsztaty pszczelarskie dla dzieci Piąte już warsztaty pszczelarskie dla dzieci, w ramach akcji "Bzykająca przyczepka edukuje"

Read more
IV warsztaty pszczelarskie dla dzieci - czyli Bzykająca przyczepka edukuje w Zielonym Wzgórzu

IV warsztaty pszczelarskie dla dzieci - czyli Bzykająca przyczepka edukuje w Zielonym Wzgórzu Kolejne warsztaty pszczelarskie które miałem zaszczyt poprowadzić dla

Read more

NASZĄ MISJĄ JEST EDUKACJA I OCHRONA ZAPYLACZY

Template by JoomlaShine