Moje błędy w zimowli pszczół 2021

Zimowla Pszczół

Tradycyjnie jak co roku do zimowli przygotowujemy się już w 2021 czyli de facto na parę miesięcy przed pojawieniem się pszczoły zimowej. Jak każdy pszczelarz doskonale wie jest to zabieg, akcja niezbędna jeżeli chcemy uzyskać dobre rezultaty w nadchodzącym roku. Oczywiście chodzi o rezultaty związane ze zbiorem miodu i pozyskiwanie produktów pszczelich. I chociaż możemy robić Wszystko co w naszej mocy, to zawsze trafi się coś, co sprawi że plan nie zostanie wykonany w 100 procentach, lecz zaledwie w połowie lub mniej. Pszczelarze którzy zaliczają spadki rodzin pomimo przygotować wiedzą o co się rozchodzi. Poniżej znajdziecie wykaz moich błędów jakie popełniłem w ubiegłym roku. Teraz po wyciągnięciu wniosków mogę je nazwać błędami, a przynajmniej tak mi się wydaje.

 

Jednym z pierwszych przygotowań do zimowli na którym się skupiliśmy było utworzenie nowych odkładów/rodzin pszczelich które miały stanowić trzon na rok 2022 i tak w maju/czerwcu utworzyliśmy odkłady i rozpoczęliśmy opiekę nad nimi. Pierwszym z możliwych błędów jakie popełniliśmy w tamtym roku był zakup matek pszczelich bez sprawdzonego czerwienia. Zakupiliśmy ich około 20 sztuk w różnych odstępach czasu. Poddania do rodzin zostały przeprowadzone według standardowych metod i procent przyjęć tych matek był na poziomie około 95 %. Niestety na początku 2 roku okazało się że spora ilość tych matek umarła. Nie wiemy czy było to spowodowane ich słabą kondycją czy moimi błędami przy wypuszczaniu ich z izolatorów jesienią, natomiast do wiosny z rodzin znikło 16 sztuk jednorocznych matek.

Wniosek: zawsze zimować dodatkowe matki w w mini plusach lub w innych ulach odkładowych.

 

Kolejną z przyczyn która wpłynęła na słabą ilość pszczół w Lipcu był fakt, iż pszczoły zostały poddane leczeniu kwasem mrówkowy z pomocą glinianych płytek. Pomimo tego iż została zachowana odpowiednia wentylacja i dołożony został bufor w postaci jednego pełnego korpusu, po kilku dniach można było zobaczyć poparzone pszczoły z języczkami wyciągniętymi na zewnątrz. Wg szkolenia w którym brałem udział jakiś czas temu, warroza pod zasklepem nie jest zabijana, jedynie staje się bezpłodna. Dodatkowo kwas mrówkowy wzmaga jedynie instynkt higieniczny u pszczół. Według mnie również leczenie kwasem mrówkowym o stężeniu 85% mogło mieć wpływ na matki pszczele I ich wczesną śmierć zimą. Skutkiem tego rodziny był fakt iż rodziny poszły do zimowli w mniejszej ilości pszczoły zimowej, gdyż nie została ona odchowana przez wystarczającą ilość pszczół „Lipcowych”

 

Pomimo tego iż gospodarkę rotacyjną, izolujemy matki dwukrotnie w sezonie, nie byłem w stanie zapobiec spadkowi matek, rodzin pszczelich co uważam za swój błąd z którym muszę się mierzyć przed zamknięciem oczu. Kierując się obecnymi trendami w leczeniu pszczół środkami naturalnymi czyli kwasami organicznymi, brak doświadczenia i zmienne warunki pogodowe mogą doprowadzić do upadku części z nich lub sporego ubytku pszczoły zimowej w rodzinach pszczelich. Na straty te żaden pszczelarz, nie może sobie pozwolić. 

 

 

Wnioski na rok 2022

Szukamy nowej drogi do walki z warrozą i ulepszamy starą metodę. Staramy się zimować co najmniej 1/3 zapasowych matek w ulikach odkładowych. Część pasieki będzie leczona kwasem mrówkowym, a część tradycyjnie apiwarolem. Dopóki nie znajdziemy optymalnego, mało inwazyjnego sposobu leczenia pszczół, kwas mrówkowy będziemy jedynie stosować do testów na wybranych paru rodzinach. Kolejny wniosek to maksymalne powiększenie pasieki latem w celu redukcji na zimę o co najmniej 1/3 stanu (jeśli to będzie wymagane).

 

Podziel się uwagami

Mam nadzieję że moje wnioski pomogą komuś w jego pracy przy pszczołach i uchronią go przed niepotrzebnymi stratami w pszczołach i miodzie. Jeśli chcesz podziel się również swoimi wnioskami, a może ja również nauczę się czegoś od Ciebie.

2 odpowiedzi

  1. Hej. Ja leczyłem pszczoły kwasem mrówkowym 85 procent i nic takiego nie zaobserwowałem (parownik liebiega). Musi być jakaś inna przyczyna tego stanu. Jeśli chodzi o matki kupuj z różnych źródeł.

    1. Dzięki za komentarz Jacek. W tym roku wrócę do Liebiega, bo jakieś kilka lat temu z niego korzystałem. Jeśli chodzi o matki to tak jak mówisz. Czas na zmianę w tym roku i własną hodowlę. Będę korygował to jak wyjdą dziewczyny po różnych sposobach leczenia. Ciągle jednak nie daje mi spokoju wpływ kwasu mrówkowego na larwy pszczele. Skoro wpływa na warrozę to nie wierzę że nie wpływa na larwy i ich rozwój. Będę coś próbował znaleźć na ten temat.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.