Nasza pasieka wiosną 2021

Krótki wstęp

Każdy rok pszczelarski ma to do siebie, że zapamiętujemy go z jakiś powodów. Przytrafi nam się coś nieoczekiwanego, dojdziemy do jakiegoś wniosku po zimowli, zbierzemy tyle miodu, że nie będziemy mieli go gdzie zmieścić w pracowni … ta jasne.

Raczej każdy z nas ma tendencję do zapamiętywania tego co poszło nie tak i gnębienia się tym co takiego poszło nie tak w ubiegłym roku. Cóż to normalne, bo zazwyczaj pamiętamy porażki bardziej niż sukcesy. Tak samo mamy przy pszczołach. Staramy się pamiętać co poszło nie tak i wyciągać z tego wnioski, żeby następnym razem mniej bolało 😀

 

I tak żeby zrozumieć to jak poszła nam ta zima i dlaczego spaliśmy spokojnie musimy cofnąć się o rok do tyłu …

Wiosna 2020

Wiosna 2020

Magiczne cyfry 2020 będą się każdemy kojarzyć z pandemią, mi natomiast z pierwszym w życiu wyjazdem na narty na lodowiec (było zajebiście) i z pożegnaniem ponad połowy pasieki. Pożegnaniem gorzkim, lecz potrzebnym. Gorzkim bo z pasieki prawie 30 rodzinnej, odpadło na około 20 rodzin i zostało 10 … Tak jest praktycznie zaliczyliśmy reset, lecz praktycznie robi tu wielką różnicę.

 

Stojąc na pasiece przyjrzałem bliżej się temu co było przed moim oczami. Problem jak zawsze wskazywał na to samo. Warrozę. Mimo walki apiwarolem i jesienią kwasami, nie udało uniknąć się niepowodzenia i trzeba było przełknąć gorycz porażki. Głębsza analiza jednak wykazała coś jeszcze. W pasiece królowała młodość. Przetrwały jedynie młode rodziny, tzw. odkłady i pakiety. Coś zaświtało w głowie i wtedy podjąłem decyzję.

 

Nie jedziemy na rzepak

Rok 2020 postanowiłem poświęcić na odbudowę pasieki i korzystanie jedynie z lokalnych pożytków. Sady, akacja, lipa i może nawłoć. Potem okazało się, że rok był tragiczny. Rekordowo niskie zbiory miodu i mała ilość rodzin produkcyjnych sprawiła, że mieliśmy mało miodu, a wiadomo konkurencja nie śpi.

 

Rotacyjna hodowla pszczół

Po dojściu rodzin do siły sukcesywnie co jakiś czas korzystaliśmy z skrzynek na RHP i tworzyliśmy młode rodziny. Idea tego rozwiązania została już poruszana. W ten sposób przez cały rok (pszczelarski) wykonaliśmy nowe 20 młodych rodzin z młodymi matkami. Największym bólem było kasowanie rodzin produkcyjnych, ale cóź. Ważna jest jakość, nie ilość. Oto właściwy wniosek.

 

Nie oszczędzamy na pszczołach

Kolejnym ważnym czynnikiem jest nie oszczędzanie na rodzinach. Cały rok dbaliśmy o odpowiedni pokarm dla odkładów, wodę w poidle oraz nie żałowaliśmy pokarmu na zimę. Wszystko po to by spać spokojnie.

 

Nieustanny rozwój

 

Coś co ciągle sprawia, że jestem dla pszczół pełen podziwu to ich upór. Chyba widzę w nich Siebie. Ich chęć rozwoju, nawet zimą. Zawsze mnie inspiruje, by robić swoje nawet gdy wszystko zdaje się pozornie śpiące, nieruchome. Dlatego właśnie staramy się pomagać pszczołom od połowy Lutego. Do naszych uli trafia woda w słoikach i wiem, że robimy dobrze. Skąd to wiem? Cóź, każda rodzina od połowy Lutego wypiła już ponad 2 litry wody. Nawet nie jestem w stanie wyobrazić sobie, ile drogi im zaoszczędziłem.

Moje skromne podsumowanie

 
 
 

Wiosna 2021

Tegoroczna wiosna zaczęła się jakoś z opóźnieniem. Pszczoły dość późno wyleciały po pyłek, co na bank trochę je zahamuje. Nie ma jednak co płakać. Widok pszczół wracających do uli, z pyłkiem jest jak prezent na gwiazdkę. Podczas pierwszego przeglądu, trochę się zdziwiłem. Przez 2 dni pogody pszczoły w jednym ulu natargały ponad 2 ramki pyłku. Wniosek: jak się ruszą do roboty to raz dwa ogarną pyłek 😀

 

Podsumowanie

Jeśli mam być z czegoś happy, to z tego że wysiłki z ubiegłego roku nie poszły na marne. Tylko odpowiednie przygotowanie merytoryczne i praktyczne jest w stanie nas uchronić przed stratą rodzin i pozwolą cieszyć się pszczołami, a nie ciągle się o nie martwić.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.